Fragmenty macew i ewangelickich tabliczek grobowych, niepozorna skrzyneczka, która okazuje się sklepową kasą, a do tego firmowy rachunek z notatką nawiązującą do pożaru bytowskiej synagogi. Ciekawych eksponatów na nowej wystawie w Muzeum Zachodniokaszubskim w Bytowie znajdziemy więcej.
Na podłodze folia, w powietrzu zapach świeżej farby. Bytowskie muzeum zamknięcie dla odwiedzających wykorzystuje na remonty. Nie zapomina jednak o przygotowywaniu nowych wystaw, a końcówkę roku ma bardzo intensywną. Przypomnijmy, że w listopadzie otwarto ekspozycje: „Czesław Marczak. Mistrz drewna” oraz „Kufry i skrzynie ludowe w zbiorach Muzeum Zachodniokaszubskiego w Bytowie”. 22.12. otwarto kolejną, tym razem stałą wystawę, dotyczącą wielokulturowości Bytowa.
Po wejściu do sali na środku widać biały obelisk z przytwierdzonymi do niego planszami informacyjnymi. - Dotyczą historycznej wiedzy na temat miasta. Prześledzić w nich możemy losy Bytowa na przestrzeni wieków. Później przechodzimy do pamiątek, które są pretekstem do opowieści akcentujących różne aspekty bytowskiej wielokulturowości - mówi Maciej Kwaśkiewicz, który wraz z Katarzyną Juchniewicz przygotował wystawę. Punktem wyjścia do opisu różnych kultur stało się zdjęcie kościoła św. Jerzego. - Dawniej w tym miejscu znajdowała się katolicka kaplica cmentarna, która później przeszła w ręce ewangelików, a obecnie jest to cerkiew greckokatolicka - mówi K. Juchniewicz.
Poniżej w gablocie widać dawną księgę meldunkową z lat powojennych. Odczytać z niej możemy, kto, ale także skąd przybył do Bytowa. I tak dowiadujemy się, że w 1945 r. z Lublina przybyła rodzina Kaczorowskich. Mieczysław był architektem, zaś jego żona krawcową. Razem z krewnymi zamieszkali przy ul. Mierosławskiego. - W naszych zbiorach mamy dwie takie księgi. Jedną z nich prezentujemy na wystawie - dodaje K. Juchniewicz. Obok w gablocie znajdują się dokumenty przekazane muzeum przez potomków ukraińskiej rodziny, która trafiła na Ziemię Bytowską w ramach akcji „Wisła”. O innych mieszkańcach Bytowa różnych narodowości i wyznań przypominają fragmenty macew czy porcelanowe tabliczki z nagrobków dziecięcych, pochodzące z nieistniejących już ewangelickich cmentarzy. - Pokazujemy także katolicką księgę obrzędową, która jest podpisana przez syna bojownika o polskość tych ziem Jana Styp-Rekowskiego - ks. Józefa - mówi K. Juchniewicz.
Na uwagę zasługują także obrazy. Choć to dzieła współczesnych artystów, to oparte są na dawnych grafikach lub fotografiach przedstawiających miasto. - Prezentujemy prace Krzysztofa Kloskowskiego i Karoliny Szyman-Piórkowskiej. Jedna z nich nawiązuje do obrazu z początku XVIII w., który wisiał w bytowskim ratuszu. Znajdowała się na nim ciekawa inskrypcja, świadcząca o tym, że był swego rodzaju wotum przebłagalnym w intencji uchronienia miasta przed nieszczęściami. Powstał po pożarze, który mocno doświadczył w tamtym okresie Bytów - mówi K. Juchniewicz. Widać na nim zamek, dawny kościół św. Katarzyny, ratusz, a także zabudowania gospodarcze. Ciekawym elementem są bielące się na miejskiej łące płótna.
Do kolejnych ciekawych eksponatów należy szkolna ławka. - Została nam przekazana przez panią Ingę Mach. Pochodzi z ok. 1900 r. Prawdopodobnie służyła do indywidualnej nauki w domu. Znaleziono ją w jednej z bytowskich kamienic - mówi K. Juchniewicz. Podobną ławkę odnajdujemy na rycinie w podręczniku do nauki języka niemieckiego. Ten sąsiaduje z polską książką, a obie leżą obok wyszytego na czerwonej tkaninie rodła, znaku Związku Polaków w Niemczech. - Od kolekcjonera Euzebiusza Marciniaka wypożyczyliśmy także inne przedmioty związane z Bytowem lub okolicą. To np. fajka z namalowanym podwójnym dębem ze Świerkówka czy talerz z dawnego Lenzt’s Hotel, przemianowanego później na Bütower Hof, który znajdował się w miejscu dzisiejszego Bytowskiego Centrum Kultury - opisuje K. Juchniewicz.
Na wystawie znalazły się także m.in.: butelka z browaru Louisa Herra i sygnowane przez niego beczki. Te trafiły do muzeum z... Kościerzyny. - Natrafiono na nie w jednej z piwnic nieopodal rynku przy okazji prowadzonych tam prac archeologicznych - mówi K. Juchniewicz. Uwagę swą niepozornością przykuwa mała drewniana skrzynka. - To sklepowa kasa. Wiemy o niej jedynie, że znajdowała się w którymś z lokali przy Langestrasse - to dzisiejsza ul. Wojska Polskiego. Służyła właścicielowi w okresie międzywojennym, ale używana była także po II wojnie światowej - wyjaśnia K. Juchniewicz.
Dalsza część wystawy przypomina wystrój mieszczańskiej kamienicy. Stół z gramofonem, tuż obok drzwi, przez które można wyjrzeć na jedną z ulic przedwojennego Bytowa z widokiem na Elisabetkirche (dziś kościół św. Katarzyny). Wzrok przyciągają masywne, drewniane meble z początku XX wieku. - Pochodzą z pracowni słupskiego rzemieślnika Eduarda Beckera. Trzeba powiedzieć, że tamtejsze firmy meblarskie były konkurencją dla naszego bytowskiego właściciela fabryki Carla Koernera - mówi K. Juchniewicz, dodając: - Komplet mebli, który pokazujemy, do tej pory nie miał stałego miejsca wystawienniczego.
Całość ekspozycji dopełniają rachunki wystawione przez różne bytowskie firmy. - Niby mała niepozorna rzecz. Jednak na jednym z nich, pochodzącym z zakładu dekarza Zakrzewskiego, mamy informację, że prowadził prace naprawcze w domu p. Petersilge. Budynek ucierpiał w wyniku pożaru żydowskiej synagogi. Nawet z tak z pozoru prostych rachunków możemy się dowiedzieć wielu ciekawych rzeczy - mówi K. Juchniewicz.
Na środku sali znajduje się wspomniany na początku obelisk, a w nim warsztat zegarmistrzowski Bronisława Lubińskiego, przekazany przez jego potomków. Poza narzędziami znalazły się tu także zegary, a wśród nich ten, który niegdyś znajdował się na bytowskim dworcu kolejowym. Jest jeszcze podziurawiony kulami anioł, który jako wiatrowskaz znajdował się na dawnym budynku poczty konnej, i wiele innych przedmiotów. - Mamy świadomość, że można pokazać dużo więcej. Nic nie stoi na przeszkodzie, by później dodać coś do prezentowanych zbiorów. Być może bytowiacy mają jakieś ciekawe przedmioty, które chcieliby pokazać - mówi M. Kwaśkiewicz.
Wystawy „Bytów. Miasto wielu kultur” póki co nie można oglądać na żywo. Jednak zgromadzone na niej eksponaty można zobaczyć na filmiku umieszczonym na muzealnym kanale YouTube.