Nadanie imienia szkole to w jej życiu uroczysty dzień. Sporo obowiązków i jeszcze więcej zajęć. To dlatego nożyńską podstawówkę odwiedziłem tydzień przed uroczystością, która odbyła się 10.01.
Parkuję i wysiadając, patrzę na zegarek. Miałem być wcześniej. Staję przed gabinetem dyrektora. - Spóźnieniem proszę się nie przejmować. Właściwie to nawet dobrze, bo właśnie panowie skończyli montować szafkę - przyjaźnie wita mnie dyrektor Sebastian Gąsiorek. Luźno rozmawiamy o szkole, uczniach, wyzwaniach i bolączkach współczesnej edukacji. W końcu przechodzimy do sedna. Przed placówką w Nożynie bowiem wielki dzień - nadanie imienia. - Wiąże się z tym sporo zmian. Nie tylko formalnych. Posiadamy teraz sztandar, hymn, a szkolne uroczystości mają inny, bardziej podniosły charakter - wyjaśnia S. Gąsiorek, dodając: - Rada Pedagogiczna powołuje także zespół, który opracowuje plan związany z upamiętnieniem patrona. My robimy to m.in. przez różnego rodzaju konkursy i wycieczki. Patron szkoły pozwala bardziej skonkretyzować, jakimi cechami powinien się wykazywać nasz absolwent - mówi S. Gąsiorek. - A jak wygląda droga do nadania imienia? - pytam. - Najpierw wśród uczniów, nauczycieli i rodziców zbierane są informacje o ewentualnych kandydatach. U nas nie było z tym problemu. Wcześniej imię Jana Pawła II nosiło tutejsze Gimnazjum. Chciałem, by po jego wygaśnięciu papież został patronem Szkoły Podstawowej - mówi S. Gąsiorek, przedstawiając dalszą część procedur: - Po pozytywnej opinii Rad Pedagogicznej, Rodziców i Samorządu uczniowskiego dyrektor szkoły składa wniosek do organu prowadzącego, w naszym przypadku Rady Gminy Czarna Dąbrówka, o nadanie imienia. Otrzymaliśmy je 16.10. ub.r. Od tej daty oficjalnie Szkoła Podstawowa w Nożynie nosi imię św. Jana Pawła II. Uroczyste obchody odbyły się 10.01.
Nasze spotkanie jest też okazją, by szerzej porozmawiać o placówce, której dyrektoruje od 2017 r. - Od początku stawiałem na imprezy, które integrują lokalną społeczność. Myślę tu o mikołajkach, jasełkach. Nie byłoby to możliwe bez współpracy z Radą Rodziców, sołectwami, gminą, parafią czy sponsorami. Jestem im ogromnie wdzięczny - mówi S. Gąsiorek. Przy okazji wymienia nabytki szkoły. Szatnię wyposażono w nowe szafki, wewnątrz i na zewnątrz budynku zamontowano monitoring, kupiono także 3 tablice interaktywne i wyposażono salę komputerową w laptopy i tablety. - Szczególnie zadowolony jestem z magicznego dywanu w przedszkolu - mówi S. Gąsiorek. Widząc moje zdziwienie, tłumaczy: - To rodzaj interaktywnej pomocy dydaktycznej... Zresztą co będę dużo wyjaśniał, chodźmy zobaczyć.
Wychodzimy z gabinetu i udajemy się do przedszkola. Tam w jednej z sal do sufitu przymocowany jest rzutnik. Wyświetla obraz jednak nie na tablicy, jak to ma miejsce w większości szkół, ale na podłodze. - Pomaga m.in. w nauce języka angielskiego - mówi dyrektor, na dowód uruchamiając program, w którym należy rozpoznać, na jaką literę rozpoczyna się czytany przez lektora wyraz. - Zainstalowane oprogramowanie pozwala ćwiczyć u najmłodszych także koordynację wzrokowo-ruchową - dodaje S. Gąsiorek. Uruchamia przy tym program, w którym należy przebić spadające balony czy paczki z prezentami. Nie wiedzieć kiedy, sami dajemy się wciągnąć w zabawę i staramy się nie przepuścić żadnego balonu. Lekko irytujemy się, gdy jednak któremuś uda się opaść. - Dla dzieci to nie tylko zabawa, ale przede wszystkim nauka, rozwijanie ich sprawności - nieco tłumaczy nas S. Gąsiorek.
Wracamy do gabinetu. Kontynuujemy naszą rozmowę o szkole, a także o zmieniającym się podejściu do bycia dyrektorem. Wielu bowiem wciąż ta funkcja kojarzy się jedynie z osobą zarządzającą placówką. - Dziś to bardziej menedżer wychodzący poza budynek, starający się pozyskać środki nie tylko z subwencji. Ta wystarczy na funkcjonowanie, ale już niekoniecznie, by się rozwijać - mówi S. Gąsiorek, wyjaśniając: - Należy pisać projekty czy chociażby wykorzystywać sam budynek. Mamy ferie, wakacje. To czas, w którym zajęcia się nie odbywają, a ponosimy koszty związane z utrzymaniem obiektu. Dlaczego więc go nie wykorzystać? To można robić, organizując chociażby kolonie. Zwłaszcza że mamy piękne tereny wokół. Gdy rozpocząłem pracę, była jedna. W ub.r. były to już 4, a w tym, na tę chwilę, jedna przyjeżdża w ferie, a kolejne dwie po 100 osób każda w wakacje. Poza nimi, jak mówi dyrektor, można także organizować szkolenia. - Środki uzyskane w ten sposób to ogromny zastrzyk dla szkoły - mówi S. Gąsiorek. A jakie ma plany na przyszłość? - Chciałbym wykonać parking dla rodziców i nauczycieli, a także doposażać szkołę w nowoczesny sprzęt dydaktyczny. W dalszej perspektywie jest utworzenie e-biblioteki. Ta dawałaby możliwość wypożyczenia książki, nie wychodząc z domu. Uczeń miałby także podgląd, czy dana pozycja jest jeszcze dostępny, czy musi poszukać go w innej placówce. Mogą także je rezerwować, a dzięki temu wiadomo, które pozycje są najpoczytniejsze i że warto je dokupić - mówi S. Gąsiorek. Chciałby też zorganizować w szkole wymianę międzynarodową. - Początkowo dotyczyłaby nauczycieli, a później objęlibyśmy nią także uczniów - dodaje S. Gąsiorek, snując plany na przyszłość.
Opuszczam nożyńską szkołę. Już nie w takim pośpiechu jak wcześniej. Jest czas, by przyjrzeć się kolorowym wnękom okiennym, które nadają budynkowi przyjaznego wyglądu. Mansardowy dach, być może na poddaszu, jak chciałby dyrektor, swoje miejsce znajdzie biblioteka.