Majówka w Bytowie i powiecie bytowskim po raz kolejny pokazała, że długi weekend to dla policjantów nie tylko czas zabezpieczania ruchu, ale również okres wzmożonych kontroli trzeźwości. Większy ruch na drogach, wyjazdy nad jeziora, spotkania rodzinne, powroty z grilla czy wieczorne przejazdy między miejscowościami sprawiają, że ryzyko zdarzeń drogowych rośnie. W tym roku funkcjonariusze z bytowskiej policji przebadali kilkuset kierujących. Ujawniono dwóch kierowców w stanie nietrzeźwości oraz trzech po użyciu alkoholu. To liczby, które dla lokalnej społeczności mają bardzo konkretny wymiar - każdy taki przypadek mógł zakończyć się kolizją, wypadkiem, utratą zdrowia albo wieloletnimi konsekwencjami finansowymi.
W takich sytuacjach mieszkańcy Bytowa często zadają praktyczne pytanie - co dzieje się z odszkodowaniem, jeżeli sprawca zdarzenia był pijany? Czy poszkodowany dostanie pieniądze z OC? Czy ubezpieczyciel może odmówić wypłaty? I czy kierowca, który po majówce odkrył brak ważnej polisy, może „uratować się” zakupem OC z datą wsteczną?
Najważniejsza zasada jest prosta - poszkodowany nie powinien tracić prawa do odszkodowania tylko dlatego, że sprawca był nietrzeźwy. Jeżeli pojazd sprawcy miał ważne obowiązkowe ubezpieczenie OC, to zakład ubezpieczeń co do zasady wypłaca świadczenie osobom poszkodowanym. Dotyczy to zarówno naprawy uszkodzonego samochodu, jak i roszczeń osobowych, czyli m.in. kosztów leczenia, rehabilitacji, zadośćuczynienia za ból i cierpienie czy utraconych dochodów.
Dla kierowcy, który prowadził po alkoholu, nie oznacza to jednak ochrony finansowej. W praktyce działa tu tzw. regres ubezpieczeniowy. Ubezpieczyciel wypłaca pieniądze poszkodowanemu, a następnie może zażądać od pijanego sprawcy zwrotu pełnej wypłaconej kwoty. Jeżeli więc szkoda wyniesie 18 tys. zł, 70 tys. zł albo kilkaset tysięcy złotych przy poważnym wypadku osobowym, sprawca może zostać obciążony właśnie taką kwotą. OC chroni poszkodowanych, ale nie chroni nietrzeźwego kierowcy przed finansową odpowiedzialnością za jego zachowanie.
Dlatego po zdarzeniu drogowym w Bytowie, Miastku, Czarnej Dąbrówce, Tuchomiu czy na drogach prowadzących w stronę Kościerzyny i Słupska, kluczowe jest ustalenie danych sprawcy, numeru polisy OC, sporządzenie dokumentacji zdjęciowej oraz wezwanie policji, zwłaszcza gdy istnieje podejrzenie alkoholu.
Tak, ale trzeba odróżnić dwie rzeczy - odpowiedzialność wobec poszkodowanego i odpowiedzialność wobec sprawcy. W obowiązkowym OC komunikacyjnym celem polisy jest zabezpieczenie osób poszkodowanych w ruchu drogowym. Jeżeli nietrzeźwy kierowca spowoduje szkodę, zakład ubezpieczeń nie może po prostu powiedzieć poszkodowanemu - „nie płacimy, bo sprawca był pijany”. Poszkodowany nadal może zgłosić szkodę z OC sprawcy.
Inaczej wygląda sytuacja samego kierowcy. Przepisy pozwalają ubezpieczycielowi dochodzić od niego zwrotu wypłaconego odszkodowania, jeżeli kierujący wyrządził szkodę m.in. w stanie po użyciu alkoholu albo w stanie nietrzeźwości. To bardzo dotkliwy mechanizm, bo regres nie jest mandatem w wysokości kilkuset złotych. To realny dług odpowiadający wartości wypłaconych świadczeń. Przy szkodach osobowych kwoty mogą być wieloletnim obciążeniem dla domowego budżetu.
Warto też pamiętać, że jazda po alkoholu może oznaczać zatrzymanie prawa jazdy, sprawę karną, zakaz prowadzenia pojazdów, wysoką grzywnę, świadczenie pieniężne, a w najpoważniejszych przypadkach również karę pozbawienia wolności. Ubezpieczenie nie kasuje tych konsekwencji.
OC z datą wsteczną – czy to możliwe? Oczywiście, że nie. Kierowca nie może po kolizji, kontroli albo wypadku zawrzeć umowy tak, aby wyglądało, że ochrona działała już dzień, tydzień albo miesiąc wcześniej. Polisa może chronić od daty wskazanej przy jej zakupie, ale nie obejmie okresu, który już minął.
To ważne zwłaszcza po długich weekendach, kiedy część właścicieli samochodów dopiero przy okazji kontroli, sprzedaży auta albo zdarzenia drogowego odkrywa, że poprzednia polisa wygasła. Problem może dotyczyć np. auta kupionego z drugiej ręki, pojazdu po poprzednim właścicielu, polisy opłacanej w ratach albo sytuacji, w której ubezpieczenie nie odnowiło się automatycznie.
Jeżeli sprawca nie miał ważnego OC, poszkodowany nie zostaje bez ochrony. W takich przypadkach świadczenie może wypłacić Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny. Następnie UFG dochodzi zwrotu pieniędzy od sprawcy lub właściciela nieubezpieczonego pojazdu. Dla osoby, która jechała bez OC i spowodowała szkodę, konsekwencje są więc podwójne - kara za brak obowiązkowej polisy oraz regres za wypłacone odszkodowanie.
Standardowe OC dla samochodu osobowego zawiera się zasadniczo na 12 miesięcy. Nie oznacza to jednak, że krótsze umowy w ogóle nie istnieją. Ubezpieczenie OC na pół roku jest dostępne, ale tylko w określonych przypadkach wskazanych w przepisach. Nie jest to rozwiązanie dla każdego kierowcy, który chce po prostu zapłacić mniej albo ubezpieczyć prywatne auto tylko na sezon.
Krótkoterminowe OC może dotyczyć m.in. pojazdów zarejestrowanych czasowo, pojazdów historycznych, pojazdów zarejestrowanych za granicą, jeżeli miejscem ryzyka jest Polska, pojazdów wolnobieżnych, pojazdów przeznaczonych do jazd testowych oraz pojazdów zarejestrowanych na firmy zajmujące się kupnem i sprzedażą pojazdów, czyli np. komisy samochodowe. W praktyce mieszkaniec Bytowa, który ma zwykłe auto osobowe używane na co dzień, nie kupi standardowego OC „na pół roku” tylko dlatego, że samochodem jeździ rzadko.
Czym innym jest płatność ratalna. Wielu ubezpieczycieli pozwala rozłożyć składkę na dwie lub więcej rat, ale sama umowa OC nadal zawierana jest na roczny okres ochrony. To rozwiązanie finansowe, a nie półroczna polisa.
W przypadku autocasco sytuacja wygląda inaczej niż przy obowiązkowym OC, bo AC jest ubezpieczeniem dobrowolnym. Teoretycznie rynek może tworzyć bardziej elastyczne produkty, jednak w praktyce typowe AC na godziny dla kierowców nie jest obecnie powszechnie dostępne. W 2019 roku funkcjonowała oferta AC na godziny dla kierowców i assistance kupowanych czasowo, przez aplikację, nawet na krótki okres. Produkt nie utrzymał się jednak na rynku, m.in. z powodu niewielkiego zainteresowania, i został wycofany.
Dziś kierowca, który jedzie z Bytowa w dłuższą trasę, np. nad morze, do Trójmiasta albo w kierunku autostrady A1, nie powinien zakładać, że tuż przed wyjazdem dokupi klasyczne AC na kilka godzin. W praktyce dostępne są głównie standardowe polisy roczne albo wybrane, bardziej niszowe warianty krótkoterminowe, zwykle zależne od oferty konkretnego towarzystwa i rodzaju pojazdu. Trzeba też pamiętać, że jazda po alkoholu w większości przypadków wyłącza ochronę z dobrowolnych polis, takich jak AC czy NNW, gdy szkoda ma związek ze stanem nietrzeźwości kierującego.
Policyjne kontrole w powiecie bytowskim nie są formalnością. Mają zatrzymać tych kierowców, którzy po alkoholu wsiadają za kierownicę i stwarzają zagrożenie dla mieszkańców regionu. Wystarczy jeden przejazd przez Bytów, Studzienice, Pomysk Wielki czy drogę wojewódzką prowadzącą przez powiat, aby nieodpowiedzialna decyzja zakończyła się kolizją albo wypadkiem.
Z punktu widzenia ubezpieczeń najważniejsze są trzy fakty. Po pierwsze, poszkodowany może dochodzić odszkodowania z OC sprawcy, nawet jeśli ten był pijany. Po drugie, nietrzeźwy kierowca musi liczyć się z regresem, czyli obowiązkiem zwrotu pieniędzy wypłaconych przez ubezpieczyciela. Po trzecie, OC nie da się kupić z datą wsteczną, a krótkoterminowe polisy są dostępne tylko dla wybranych kategorii pojazdów.
Majówka minęła, ale konsekwencje jednej złej decyzji mogą trwać latami. W lokalnym ruchu drogowym ostrożność, trzeźwość i ważne OC nie są formalnym dodatkiem. To minimum odpowiedzialności wobec siebie, pasażerów i innych mieszkańców powiatu bytowskiego.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze