Złoty czas z wioską spotkań

Sylwetki, Złoty wioską spotkań - zdjęcie, fotografia
  • 153
  • 155
  • 156
  • 157
  • 158
KurierBytowski.pl 12/11/2017 12:18

Kiedyś o ośrodku kultury słychać było na całym świecie. Przyjeżdżali tu ludzie m.in. z Rosji, Chile, Stanów Zjednoczonych, Ukrainy, Danii, Włoch, Francji, a nawet Indii.


Gminne Centrum Kultury i Biblioteki w Czarnej Dąbrówce świętuje 40-lecie. Jednak to, kiedy powołano placówkę, nie jest dokładnie znane. - W archiwum znalazłem pismo podpisane przez dyrektor gminnego ośrodka kultury z 1973 r. Z tego okresu nie udało mi się jednak dotrzeć do żadnej uchwały powołującej taką instytucję. Na takie pismo trafiłem, ale z datą 31.03.1977 r. Więc ten rok przyjmujemy za początek ośrodka - opowiada dyrektor GCKiB, Dariusz Narloch.


Jako pierwszy instytucją zarządzał Michał Wojnik, po nim zaś Andrzej Kornacki, Jerzy Dorosz i w końcu Bożena Szroeder. Za czasów Szroedrów miejsce to było centrum kultury alternatywnej.


W opinii obecnego dyrektora GCKiB D. Narlocha jednym z najciekawszych okresów w dziejach placówki był ten związany z „Wioską spotkań”. Mowa tu o zainicjowanych przez nich, wspólnie z Krzysztofem Czyżewskim z Teatru Arka z Gdyni, „Wioskach spotkań”. - To moim zdaniem był złoty czas naszego ośrodka. Przyjeżdżali na nie ludzie z całego świata. Podobno nawet jedna z grup, która występowała w Seulu w czasie igrzysk olimpijskich, spieszyła się z tamtejszym przedstawieniem po to, by móc przyjechać do Czarnej Dąbrówki - mówi D. Narloch. Wszystko zaczęło się od spotkania Wojciecha Szroedera z K. Czyżewskim. Wspólnie wpadli na pomysł zorganizowania letnich spotkań teatralnych. Pierwsze spotkanie odbyło się w 1987 r. pod nazwą teatr-mit-tradycja. Pracowano na nich nie tylko nad spektaklami, ale także jeżdżono po okolicznych miejscowościach. Całość kończyła się przedstawieniem, które było otwarte dla publiczności. Niektóre z nich były nietypowe. - Pamiętam zwłaszcza jedno. Rozpoczynało się w Brzezinkach, a następnie widzowie w nocy, niemal w całkowitych ciemnościach, szli dalej. Co kawałek odgrywana była jakaś scena. Tak przeszliśmy do Jasienia - wspomina D. Narloch.


Na te spotkania przyjeżdżały osoby m.in. z Rosji, Ukrainy, Danii, Francji, Włoch, Stanów Zjednoczonych, Chile, a nawet Indii. W sumie blisko 100 osób. Obozowali pod namiotami w różnych miejscach. W czasie jednej z wiosek z kontrolą przyjechał ktoś z Sanepidu. - Przypomniała mi o tym Joanna Słowińska (jedna z solistek Rubika - przy. red.). Kiedy dowiedzieliśmy się o tym, jedzenie chowaliśmy w wykopanych w ziemi dołach, a kontrolerom mówiliśmy, że jest zabezpieczone w lodówkach. Dziś jest to nie do pomyślenia - mówi D. Narloch. Najważniejsze dla nich była wspólna pasja. Uczyli się od siebie pieśni. Większość z nich grała na jakimś instrumencie. Tworzyli więc orkiestrę, która liczyła nawet 30 osób. Razem także biesiadowali. - Długie godziny spędzaliśmy na rozmowach. Problemem nie była znajomość języków. Dziś myślę, że to właśnie teatr stał się dla nas tym, co nas łączyło - dodaje D. Narloch. Z przygotowanymi przez siebie spektaklami często jeździli też po okolicznych miejscowościach. Poza warsztatami i przygotowaniami do przedstawienia, jak to młodzi, mieli różne pomysły. - Kiedyś jednego z naszych przyjaciół z Indii, który urodą bardziej przypominał rdzennego mieszkańca Stanów Zjednoczonych, przebraliśmy za Indianina. Z odsłoniętym torsem, piórem we włosach, na koniu, po objechaniu całej Czarnej Dąbrówki, podjeżdżał pod restaurację i szedł na obiad. Później słyszeliśmy, jak miejscowi opowiadali, że widzieli prawdziwego Apacza - śmieje się D. Narloch.


Później „Wioski spotkań” przerodziły się w „Podróż na wschód”. Rozpoczęła się w Czarnej Dąbrówce, następnie udano się do m.in. Świechowa, Nożynka i zakończenie w Parchowie. Trwało to blisko 4 miesiące. W czasie jej trwania, poza działalnością teatralną, prowadzono też tę dokumentacyjną. Utrwalano m.in. pieśni nie tylko ukraińskie, ale także kaszubskie, śpiewane przez starsze osoby. - Nie tylko nagraliśmy wykonywane przez nie utwory, ale także sami się ich uczyliśmy. Wiele z nich do dziś pamiętam. Znalazły się także m.in. w repertuarze Joanny Słowińskiej.


„Wioski spotkań” czy „Podróż na wschód” to nie jedyne z zadań realizowanych przez ośrodek kultury w Czarnej Dąbrówce. - Przyjeżdżało tu wiele znanych osób m.in. Alina Janowska, Izabela Trojanowska. Dodatkowo także grupy taneczne. Jedna z nich, rodem z Rosji, liczyła 70 osób. To także tutaj jeden ze swoich pierwszych koncertów dał zespół ONA, którego wokalistką była Agnieszka Chylińska. Występowały także zespoły Leszcze, Golden Life, Chëcz - mówi Narloch.


Obecny dyrektor jest także związany z ośrodkiem dużo dłużej niż od 2013 r. kiedy objął go w zarządzanie. - Przychodziłem tu jeszcze jako nastolatek. To był czas poszukiwania różnego rodzaju form spotkań, wypoczynku. Wówczas w ośrodku kultury pojawił się Wojciech Szroeder. To on wciągnął nas w życie teatralne. Był dla nas mentorem. Uczył nas nie tylko technik gry na scenie, ale także zaszczepił konieczność zaangażowania społecznego - wspomina D. Narloch. Wspólnie ze znajomymi spędzał w ośrodku większość wolnego czasu, niekiedy do późnych godzin nocnych. Robili różne rzeczy, m.in. drukowali plakaty na własne spektakle teatralne. Nie było ksera, więc powielali je, nanosząc farbę drukarską na przygotowaną wcześniej formę. Później sami rozwieszali w miejscowości. - W czasie jednej z takich akcji goniła nas milicja. Myśleli, że prowadzimy jakąś nielegalną agitację - śmieje się D. Narloch.


Dziś GCKiB w Czarnej Dąbrówce zajmuje się nie tylko działalnością kulturalną, ale także m.in. sportową, turystyczną, prowadzi usługi transportowe. Zarządza 21 obiektami, w tym 12 świetlicami, zatrudniając na etacie 17 osób.

Reklama

 Reklama

25 maja 2018 roku weszło w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 roku tzw. RODO. Nowe prawo nakłada na nas obowiązek uzyskania Twojej zgody na przetwarzanie przez nas danych osobowych w plikach cookies

Oświadczam, iż zapoznałem sie z Polityką prywatności i zgadzam się na zapisywanie i przechowywanie w mojej przeglądarce internetowej tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie zaszyfrowanych w nich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania z innych stron internetowych, serwisów oraz parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych, w tym na profilowanie i w celach analitycznych przez kurierbytowski.com.pl, oraz ZAUFANYCH PARTNERÓW.

Administratorzy danych / Podmioty którym powierzenie przetwarzania powierzono

„Kurier” s.c. z siedzibą w Bytów 77-100, Zielona 5

Cele przetwarzania danych

1.marketing, w tym profilowanie i cele analityczne
2.świadczenie usług drogą elektroniczną
3.dopasowanie treści stron internetowych do preferencji i zainteresowań
4.wykrywanie botów i nadużyć w usługach
5.pomiary statystyczne i udoskonalenie usług (cele analityczne)


Podstawy prawne przetwarzania danych


1.marketing, w tym profilowanie oraz cele analityczne – zgoda
2.świadczenie usług drogą elektroniczną - niezbędność danych do świadczenia usługi
3.pozostałe cele - uzasadniony interes administratora danych


Odbiorcy danych

Podmioty przetwarzające dane na zlecenie administratora danych, w tym podmioty ZAUFANI PARTNERZY, agencje marketingowe oraz podmioty uprawnione do uzyskania danych na podstawie obowiązującego prawa.

Prawa osoby, której dane dotyczą

Prawo żądania sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania danych; prawo wycofania zgody na przetwarzanie danych osobowych. Inne prawa osoby, której dane dotyczą.

Informacje dodatkowe

Więcej o zasadach przetwarzania danych w "Polityce prywatności"