Interwencje, deszczowy - zdjęcie, fotografia
KurierBytowski.pl 01/01/2018 18:00

Kończy się naprawdę mokry rok. W 2017 wyjątkowo dużo pisaliśmy o podtopieniach na Ziemi Bytowskiej. Nic dziwnego, gdyż średnie roczne opady w naszych stronach przekroczyły 900 mm. Poniżej dwa teksty dotyczące zalań, które ukazały się na łamach „Kuriera”.


Powiatówka zalana


Woda przelała się przez powiatówkę między Bochowem a Bochówkiem w gminie Czarna Dąbrówka. - Zobaczymy, jak będą się rozwijać warunki atmosferyczne, ale bierzemy pod uwagę nawet zamknięcie przejazdu - mówi Marian Miazga, dyrektor Zarządu Dróg Powiatowych.


Deszcze, podwyższony poziom wód gruntowych i niesprawna sieć melioracyjna daje się we znaki również drogowcom. - Prawie codzienni udrażniamy jakiś przepust, czyścimy rów, czy odprowadzamy wodę podmywającą nasyp - mówi M. Miazga. Zdecydowania najgorsza sytuacja pojawiła się w okolicach Bochowa, gdzie pod wodą znalazła się cześć asfaltowej nawierzchni. (O rosnącym tam zagrożeniu pisaliśmy na naszych łamach kilka tygodni temu) - Woda z pól zaczęła zbierać się po obu stronach jezdni. Poziom jest tak wysoki, że zaczęła zalewać jezdnię. Wprowadziliśmy ograniczenie w ruchu, ale obawiamy się rozmiękczenia i zniszczenia nasypu drogowego. Aby tego uniknąć, nasi pracownicy szukają sposobu na odprowadzenie wody. Później spróbujemy znaleźć przyczynę rozlewiska - mówi M. Miazga.


Niechciana woda


- Dwa lata temu zapłaciłem 9 tys. zł za ułożenie odcinka drenarki. Teraz mam pokryć większość kosztów kolejnej naprawy, bo jestem jedynym rolnikiem w okolicy. Reszta właścicieli posiada nieużytki, dlatego z obowiązku utrzymania sieci są zwolnieni. To chore prawo - skarży się Dariusz Grabowski z Niezabyszewa, który od pięciu lat walczy z wodą zalewającą jego grunty.


Blisko trzy lata temu pisaliśmy o kilkuhektarowym rozlewisku, które utworzyło się na łące i polach D. Grabowskiego, na wybudowaniu Niezabyszewa. Winę ponosiła zarwana drenarka, która nie odprowadzała wody. Chociaż była położona już poza granicą jego gospodarstwa, musiał pokryć większość kosztów naprawy. Na nic zdały się jego argumenty, że odprowadzana siecią melioracji woda nie należy tylko do niego, ale spływa również z drogi gminnej, powiatowej i nasypu kolejowego. Interpretacja prawa była jednoznaczna. Za naprawę i konserwację sieci odwodnienia płacą tylko ci, którzy czerpią korzyści z gruntów rolnych. D. Grabowski przełknął gorycz poniesionego wydatku, tym bardziej że nowa drenarka spełniała swoje zadanie i mógł bez przeszkód korzystać z przydomowego pastwiska. Niestety tej jesieni woda znowu zaczęła się zbierać. - Gdy szukałem przyczyny, jakieś pół kilometra dalej, w ziemi zobaczyłem dwa leje. Taki widok mógł oznaczać tylko jedno. Drenarka w tym miejscu się zarwała i woda wypłukała grunt. Prawdopodobnie odcinek o długości ponad 300 m, biegnący w tym miejscu, został gdzieś zapchany - mówi D. Grabowski. Obfite opady sprawiły, że natura natychmiast zaczęła odbierać co jej. - Kiedyś w tym miejscu znajdowało się jezioro Czarne. Prawdopodobnie jeszcze przed wojną zostało osuszone. Teraz woda wraca. Poziom sięga już 2 m. Drenarki i rowy są wypełnione. Na zasadzie naczyń połączonych zaczęło również rozlewać się na mojej łące - mówi D. Grabowski. Szukając pomocy, ponownie zwrócił się do starostwa. - Niedawno otrzymałem informację, że wstępnie ustalono listę osób odpowiedzialnych za naprawę drenarki. Załamałem ręce. Znowu główny ciężar finansowy spoczywa na mnie, bo jestem jedynym rolnikiem w okolicy. Większość pozostałych gruntów to nieużytki. Według prawa więc ich właściciele nie czerpią z nich korzyści i nie muszą naprawiać odwodnienia, które przebiega przez ich teren. Woda tym ciekiem wpada do Bytowy. Jeżeli będę musiał pokryć większość kosztów całego odcinaka, pójdę z torbami. Lepiej będzie zlikwidować gospodarstwo i zapuścić ziemię. Wtedy też nie będę czerpał korzyści. Niech woda wszystko zaleje - nie kryje rozgoryczenia rolnik.


Stanowisko starostwa jest dla niego niezrozumiałe, tym bardziej że większość rowu, którym woda płynie, formalnie należy do Skarbu Państwa. - Jeżeli tylko rolnicy muszą dbać o rowy, to niech starostwo da mi prawo do wejścia na tereny, przez które przebiegają. W tej chwili nie mogę nic zrobić, bez pozwolenia właściciela - mówi D. Grabowski.


Starostwo jeszcze nie wydało ostatecznej decyzji w tej sprawie. - Wystąpiliśmy do Zarządu Melioracji i Urządzeń Wodnych o ustalenie zlewni dla tego terenu i procentowy udział właścicieli gruntów. Rzeczywiście do tego grona nie zostali włączeni właściciele nieużytków. Na tej podstawie wstawiamy decyzje i wyznaczymy osoby, które muszą ponieść ciężar naprawy melioracji. W ustawie jednoznacznie napisano, że urządzenia służą do odwodnienia gruntów rolnych. Jesteśmy na etapie zbierania materiałów. Jeżeli któraś z osób wyznaczonych nie zgadza się z naszymi ustaleniami, może wnieść swoje uwagi. D. Grabowski może podnieść w nich wątek, że jego zdaniem gruntem rolnym jest również nieużytek. Na pewno to zweryfikujemy - zapowiada Małgorzata Zielonka, naczelnik wydziału ochrony środowiska, rolnictwa i leśnictwa w bytowskim starostwie.


Urzędniczka przyznaje, że zgodnie z ewidencją rurociąg formalnie należy do Skarbu Państwa, reprezentowanego przez starostę. - Ale my nie utrzymujemy tego urządzenia, bo nie czerpiemy z niego pożytków. Byłoby inaczej, gdybyśmy mieli tam kawałek gruntu rolnego - mówi M. Zielonka.


Zapisy ustawy nie zamykają drogi do ubiegania się o zwrot kosztów od podmiotów, które czerpią korzyści, nie posiadając gruntów rolnych. - Można to zrobić jedynie na drodze cywilnej. Wystąpić np. do zarządcy drogi lub Lasów Państwowych, aby dołożyły się do naprawy drenarki, bo odbiera wodę również z ich terenu. Starostwo nie może tego zrobić z urzędu - mówi M. Zielonka.

Reklama

 Reklama

25 maja 2018 roku weszło w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 roku tzw. RODO. Nowe prawo nakłada na nas obowiązek uzyskania Twojej zgody na przetwarzanie przez nas danych osobowych w plikach cookies

Oświadczam, iż zapoznałem sie z Polityką prywatności i zgadzam się na zapisywanie i przechowywanie w mojej przeglądarce internetowej tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie zaszyfrowanych w nich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania z innych stron internetowych, serwisów oraz parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych, w tym na profilowanie i w celach analitycznych przez kurierbytowski.com.pl, oraz ZAUFANYCH PARTNERÓW.

Administratorzy danych / Podmioty którym powierzenie przetwarzania powierzono

„Kurier” s.c. z siedzibą w Bytów 77-100, Zielona 5

Cele przetwarzania danych

1.marketing, w tym profilowanie i cele analityczne
2.świadczenie usług drogą elektroniczną
3.dopasowanie treści stron internetowych do preferencji i zainteresowań
4.wykrywanie botów i nadużyć w usługach
5.pomiary statystyczne i udoskonalenie usług (cele analityczne)


Podstawy prawne przetwarzania danych


1.marketing, w tym profilowanie oraz cele analityczne – zgoda
2.świadczenie usług drogą elektroniczną - niezbędność danych do świadczenia usługi
3.pozostałe cele - uzasadniony interes administratora danych


Odbiorcy danych

Podmioty przetwarzające dane na zlecenie administratora danych, w tym podmioty ZAUFANI PARTNERZY, agencje marketingowe oraz podmioty uprawnione do uzyskania danych na podstawie obowiązującego prawa.

Prawa osoby, której dane dotyczą

Prawo żądania sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania danych; prawo wycofania zgody na przetwarzanie danych osobowych. Inne prawa osoby, której dane dotyczą.

Informacje dodatkowe

Więcej o zasadach przetwarzania danych w "Polityce prywatności"