Nie wystarczy nachlapać. Hanna Iwanów malarka z Ugoszczy

Sylwetki, wystarczy nachlapać Hanna Iwanów malarka Ugoszczy - zdjęcie, fotografia
KurierBytowski 27/10/2019 09:10

Za pędzel chwyciła dopiero na emeryturze. - Żałuję, że tak późno - mówi Hanna Iwanów, od roku mieszkanka Ugoszczy. Nie traci jednak czasu, intensywnie maluje i szuka innych plastyków, z którymi mogłaby wspólnie popracować.

Hanna Iwanów pochodzi z Warmii. Całe życie mieszkała w Działdowie, gdzie uczyła w szkole fizyki i techniki. - Córka Ola, która przeprowadziła się z mężem do Ugoszczy, zaproponowała, żebym też się obok wybudowała. Mówiła, że na stare lata nie będzie tak daleko przyjeżdżać parzyć mi herbaty w chorobie - mówi z uśmiechem pani Hanna. W ub.r. razem z mężem zaczęła budowę domu. Póki co mieszka z córką, zięciem i dwoma wnukami. - Na razie jest trochę ciężko. Jednak w Działdowie, 270 km stąd, mieszkałam wiele lat. Tam się urodziłam, pracowałam, miałam znajomych. Młody to się szybciej przystosowuje. Ale myślę, że jak uporamy się z budową, to tam będziemy też częściej jeździć - mówi 67-latka.

Kaszuby zauroczyły panią Hannę przyrodą, zróżnicowaniem terenu. - Niektórzy mówią, że na Warmii mieliśmy piękne jeziora, ale właśnie tutaj podobają mi się te górki, doły, lasy, i też woda - mówi kobieta. Okolice uwiecznia na fotografiach, na podstawie których tworzy obrazy. - Do malowania namówiła mnie koleżanka, plastyczka, kiedy przeszłam już na emeryturę. Wiedziała, że zawsze ciągnęło mnie do prac ręcznych, ale było to głównie szycie, dzierganie, robienie na drutach, które w końcu mi się znudziły. Znajoma powiedziała: „Mam tu akwarele, specjalny papier, weź pędzel i spróbuj”. Ja nie miałam z tym nigdy do czynienia, kojarzyło mi się jedynie z lekcjami plastyki i papierem, który od wody się falował, wspomnienia miałam byle jakie - mówi H. Iwanów. Złapała jednak za pędzel i namalowała staw z porastającą go trzciną. - Kiedy koleżanka go zobaczyła, stwierdziła stanowczo: „Musisz to robić” - wspomina pani Hanna. I tak się zaczęło. - Mam tę pracę do dziś. Gdy spojrzę na swoje pierwsze obrazy, widzę, że dużo się od tego czasu nauczyłam. Jak tak człowiek często ten pędzel trzyma, to się wprawia - podkreśla H. Iwanów.

W GRUPIE RAŹNIEJ

Pewnego razu na koncercie fortepianowym w Lidzbarku podeszła do obecnego na nim plastyka i zapytała, czy mogłaby pokazać swoje prace grupie, którą prowadził. - Chciałam, żeby je tam oceniono, podpowiedziano, jak podszkolić warsztat. Zaczęłam jeździć do nich co tydzień, potem oni do mnie. W grupie było bardzo ciekawie, rozwinęłam się. Ten plastyk, Karol, mówił, bym nie bała się wody, miała się lać. Zawsze mnie chwalił, zaznaczał, że mam swój styl - wspomina ugoszczanka. Motywowały ją również koleżanki, które namawiały na wystawy. Najpierw pokazała swoje obrazy na wystawach w miejscowych bibliotekach. Przedstawiały głównie las z przebijającym się przez nie światłem, jesienne ogrody. - Spodobały się, nawet kilka sprzedałam, bardzo się cieszyłam. Sama byłam nieśmiała, wycofana - zauważa kobieta. Przez internet nawiązała kontakty z innymi malującymi, zapisała się do Stowarzyszenia Akwarelistów Polskich, pokazała prace jeszcze na kilku innych wystawach. Odwiedzali je m.in. jej uczniowie, którzy dziwili się, że ich nauczycielka fizyki maluje. Prowadziła nawet warsztaty. - Widzę, że sporo jest samouków, ta technika naprawdę fajnie się rozwija. Akwarela podoba mi się m.in. za to, że jest taka ulotna, delikatna - mówi malarka.

W naszych stronach pierwszy raz swój talent pokazała podczas Jarmarku Pomorskiego w Sominach w sierpniu br. - Nikogo tu nie znałam, nie wychylałam się. Namówili mnie córka i zięć. Jarmark odwiedzali ludzie z całej Polski. Zdziwiłam się, że kupowali ode mnie nawet plastycy po akademiach - mówi pani Hanna.

WSZYSTKO W NOSIE

Aparat fotograficzny towarzyszy jej niemal na każdym kroku. Uwiecznia nim naturę, a potem na podstawie zdjęcia tworzy obraz. Fotki dostarczają też znajomi i rodzina. - Fascynuje mnie natura. Tu na Kaszubach jest wyjątkowa. Na wycieczkach za granicą otoczenie wydawało mi się takie spalone słońcem, żółte. A u nas ta zieleń jest taka soczysta. Kiedyś wydawało mi się, że jesień to najpiękniejszy czas, ma taką różnorodność barw, przenikają się. Podczas przymrozków piękne są z kolei oszronione rośliny, nawet chwasty zachwycają na śniegu. Każda pora roku i dnia ma coś w sobie. Jedno miejsce może dać tyle różnych spojrzeń, że można tworzyć bez końca. Szkoda, że tak późno się tym zajęłam. Za późno. Może w drugim wcieleniu bardziej się rozwinę - śmieje się ugoszczanka.

Materiały sprowadza zza granicy, zamawia też przez internet. Zaczynała od chińskich farb i pędzli po 2 zł. - Są i takie po 1,5 tys., ale to już chyba rzecz dla snobów. Mnie wystarcza taki za 150 zł - mówi H. Iwanów. Największe znaczenie ma dla niej, obok farb, papier. - Jedna rolka kosztuje nawet 2 tys. zł. Są różne, czysto bawełniane i celulozowe, mają gramatury np. 100 g, 600 g. Im wyższa, tym lepiej. Wtedy woda i farba dobrze się rozpływają. Na papierze 100-gramowym paskudnie się maluje, materiał faluje. Niby akwarela, ale gdyby zliczyć, ile wszystko kosztuje, to ho, ho. Tak jak kobieta szuka gdzieś przeważnie sklepu z ubraniami, to ja kieruję się od razu do plastycznego. Szukam papieru, farb, jakiegoś specjalnego koloru - mówi z uśmiechem pani Hanna. Marzy o specjalnej lampie. - W zimie brakuje światła, takie ze zwykłych żarówek daje inny odcień, można pomylić kolory. Kiedy przed operacją oczu, raz wieczorem malowałam, wydawało mi się, że czarną farbą. Na drugi dzień przy świetle dziennym okazało się, że to fiolet - śmieje się artystka.

- Czasem, kiedy chcę się skupić, nie wychodzi mi. Z kolei gdy spontanicznie chwycę za pędzel, to naprawdę fajnie wyjdzie. Im więcej tej spontaniczności, tym lepiej. Z drugiej strony niektórzy mówią, że co to takiego, wystarczy wziąć farbę, wodę i nachlapać. A to nieprawda - zaznacza kobieta. Najlepiej czuje się przy formatach A4 i A3, choć przymierza się też do większych. Korzysta czasem ze skrawków wykorzystanych arkuszy. Dzięki temu powstają m.in. pocztówki czy zakładki do książek. Często pracuje z przerwami, czeka, aż farba wyschnie. Nieraz stworzy obraz w ciągu godziny, czasem pięciu, a niekiedy dziesięciu. - Odrywam się wtedy od świata i mam wszystko w nosie. Tak odpoczywam. A kiedy komuś się to spodoba, to już w ogóle jestem szczęśliwa - mówi H. Iwanów.

NOWA PRACOWNIA

Obrazy póki co przechowuje w kartonach. W nowym domu planuje zrobić w pokoju gościnnym galerię. W końcu ugoszczanka będzie też mogła tworzyć we własnej pracowni. - Przeznaczyliśmy na nią specjalne pomieszczenie, z ogromnym stołem i dużym oknem. Póki co nieraz tworzę na kolanach czy przy komputerze. Mąż boi się wtedy, że wyleję wodę na sprzęt - mówi z uśmiechem kobieta, dodając: - Na dworze nie lubię malować. Wieje wiatr lub razi słońce. Jednak najlepiej w domu, można się skupić.

H. Iwanów szuka kontaktu z innymi malującymi w naszej okolicy. Chciałaby, aby działała u nas grupa, skupiająca plastyków. - Myślę, że ciekawie było się spotykać, wspólnie coś robić, rozmawiać, motywować się wzajemnie. No, bo ile można dziobać samemu - dodaje kobieta.

 

Reklama

Reklama

Ogłoszenia PREMIUM

Chcesz coś sprzedać lub kupić, oferujesz usługi, szukasz pracownika lub pracy?

Dodaj swoje drobne ogłoszenie w naszym serwisie. Zapraszamy!

Dodaj ogłoszenie
Reklama
 Reklama

25 maja 2018 roku weszło w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 roku tzw. RODO. Nowe prawo nakłada na nas obowiązek uzyskania Twojej zgody na przetwarzanie przez nas danych osobowych w plikach cookies

Oświadczam, iż zapoznałem sie z Polityką prywatności i zgadzam się na zapisywanie i przechowywanie w mojej przeglądarce internetowej tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie zaszyfrowanych w nich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania z innych stron internetowych, serwisów oraz parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych, w tym na profilowanie i w celach analitycznych przez kurierbytowski.com.pl, oraz ZAUFANYCH PARTNERÓW.

Administratorzy danych / Podmioty którym powierzenie przetwarzania powierzono

„Kurier” s.c. z siedzibą w Bytów 77-100, Zielona 5

Cele przetwarzania danych

1.marketing, w tym profilowanie i cele analityczne
2.świadczenie usług drogą elektroniczną
3.dopasowanie treści stron internetowych do preferencji i zainteresowań
4.wykrywanie botów i nadużyć w usługach
5.pomiary statystyczne i udoskonalenie usług (cele analityczne)


Podstawy prawne przetwarzania danych


1.marketing, w tym profilowanie oraz cele analityczne – zgoda
2.świadczenie usług drogą elektroniczną - niezbędność danych do świadczenia usługi
3.pozostałe cele - uzasadniony interes administratora danych


Odbiorcy danych

Podmioty przetwarzające dane na zlecenie administratora danych, w tym podmioty ZAUFANI PARTNERZY, agencje marketingowe oraz podmioty uprawnione do uzyskania danych na podstawie obowiązującego prawa.

Prawa osoby, której dane dotyczą

Prawo żądania sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania danych; prawo wycofania zgody na przetwarzanie danych osobowych. Inne prawa osoby, której dane dotyczą.

Informacje dodatkowe

Więcej o zasadach przetwarzania danych w "Polityce prywatności"