Jażdżewscy. Razem już 65 lat

Ludzie, Jażdżewscy Razem - zdjęcie, fotografia
  • Fotka nr 0 z 2
  • Fotka nr 1 z 2
KurierBytowski 11/10/2019 10:11

Taki jubileusz nie trafia się często. Teresa i Gerard Jażdżewscy obchodzili 65 rocznicę ślubu!

Małżeństwo odwiedzamy w Niedarzynie. Wcześniej skontaktowała się z nami ich wnuczka. - Jesteśmy dumni z takich dziadków. Stanowią dla nas wzór związku - mówi przed wejściem do domu wnuczka Ewa, która mieszka niedaleko dziadka i babci. Przyszła w odwiedziny razem z synem, 4-miesięcznym Antosiem, który póki co jest najmłodszym prawnukiem pary.

Teresa i Gerard Jażdżewscy witają nas uśmiechem. Pani domu zaprasza na rogaliki, które specjalnie upiekła. Siadamy w pokoju. Uwagę przykuwa ściana, na której wisi portret ślubny małżonków. Zdobi ją jeszcze zdjęcie przedstawiające przystojnego młodego mężczyznę w mundurze. - To dziadek podczas pobytu w wojsku. Nie dziwi nas, że babcia zwróciła na niego uwagę - śmieje się wnuczka. Oprawione w ramę jest też drzewo genealogiczne rodziny. - Robiliśmy je kilka lat temu. Musimy je uzupełnić, bo przybyło nas - tłumaczy wnuczka. Meble zastawione są licznymi zdjęciami przedstawiającymi małżeństwo z prawnukami.

Pan Gerard razem z rodziną sprowadził się po wojnie do Niedarzyna z Kruglińca (gm. Lipusz), gdzie mieszkał od urodzenia, czyli od 1927 r. Jego żona, rocznik 1931, pochodzi natomiast z Dąbrowy (gm. Stężyca). W trakcie powojennej migracji z Kaszub na ziemie zachodnie przeprowadziła się do Jutrzenki. Pytamy, jak się poznali. - Na zabawie - mówi krótko pan Gerard. - Ja pamiętam to trochę inaczej - śmieje się pani Teresa, dodając: - To dłuższa opowieść. Wypatrzyłam go sobie. Był 1952 r. Pracowałam w bibliotece w Borzytuchomiu. Z urzędu gminy wysyłali pracowników do zbierania stonki z pola ziemniaków. Mnie skierowano do Niedarzyna. Ostatnim gospodarstwem, w którym pomagałam, było właśnie państwa Jażdżewskich, rodziców męża. Rozmawiałam z jego mamą, która pokazała mi zdjęcie syna, przebywającego akurat w wojsku. To był mój Gerard. Od razu wpadł mi w oko. Wtedy w myślach powiedziałam do siebie „On będzie moim mężem” - wspomina pani Teresa. Pierwszy raz spotkali się w kościele w Borzytuchomiu w lutym 1953 r. - Wychodząc, poślizgnęłam się na schodach. Gerard akurat stał nieopodal i zdążył mnie złapać. Był typem dżentelmena. Kolejne i najważniejsze dla nas spotkanie miało miejsce na potańcówce w Borzytuchomiu, która odbywała się na sali, gdzie dziś mieści się ośrodek kultury. Przyszłam pieszo z koleżankami z Jutrzenki. Trochę się naczekałam z nadzieją, że poprosi mnie do tańca. W końcu to zrobił i tak się w sumie zaczęło. Pamiętam, że taka Zośka szturchała mnie podczas tańców specjalnie łokciem, bo też się jej podobał - opowiada jubilatka. Pracowała w tym czasie w gospodzie w Borzytuchomiu. Wybranek odwoził ją na ramie roweru do domu. - Teresa miała liczne rodzeństwo. Łącznie z nią było ich 18, w tym 7 dziewcząt. Miałem więc w czym wybierać - śmieje się mężczyzna. Cywilny ślub odbył się rok później jesienią po mszy św. - Sekretarz gminy podszedł do nas. Powiedział „Chodźcie, udzielę wam ślubu”. Świadkami były dwie siostry o tym samym imieniu, Jadzie. Po wszystkim rozeszliśmy się do swoich domów - mówi pan Gerard. Kościelny zgodnie z planem odbył się 3 dni później, dokładnie 6.10.1954 r. - Pan młody spóźniał się. Już w myślach szłam do zakonu, gdyby się nie pojawił. Na szczęście dojechał. Do kościoła pojechaliśmy taksówką. Wesele odbywało się u mnie w domu, w Jutrzence. Goście jechali na pace ciężarówki szwagra Gerarda. Było jedzenie, tańce. Bardzo miło wspominamy ten dzień - mówi pani Teresa. - Od taty dostałem wolne do końca tygodnia z tej okazji. Później trzeba było wrócić do pracy na gospodarce - tłumaczy małżonek.

Młode małżeństwo zamieszkało w Niedarzynie, razem z teściami. - Wiedziałem, że Teresa nie dość że jest ładna i dobra, to jeszcze pracowita i pomoże w prowadzeniu gospodarki. Nie pomyliłem się - tłumaczy mężczyzna. Rok po ślubie, w urodziny pana Gerarda, czyli 25.09.1955 r. na świat przyszedł ich pierwszy syn. Łącznie doczekali się 4 córek i 3 synów. Ostatnie dziecko urodziło się w 1964 r. Życie płynęło na pomaganiu teściom, którzy na początku lat 60. przepisali im gospodarstwo. - To było jedno z największych w tamtych czasach. Świnie miały po 85 kg, to były tzw. bekony. Hodowaliśmy też owce, krowy, kury, kaczki i indyki. Ręcznie kosiliśmy zboża. Teresa robiła na drutach i specjalnej maszynie piękne ubrania. Ma wyjątkowy talent. Zresztą do dziś dzierga wnukom skarpetki i sweterki z owczej wełny, którą sama przędła. Byliśmy samowystarczalni - opowiada mężczyzna, który pełnił funkcje sołtysa wsi oraz prezesa OSP.

Niestety, nie ominęła ich tragedia. Wydarzyła się w Wielkanoc 1968 r. Zapalił się budynek gospodarczy. - Wróciliśmy akurat z mszy. Policji nie udało się ustalić, co było dokładną przyczyną. Czy szkło, czy też prąd. Nie wiemy - mówią małżonkowie. Strażacy opanowali ogień na tyle, że nie przeszedł na część mieszkalną. - Policja pytała nas, gdzie są dzieci. A oni a to na wiosce, a to na rowerach jeździli. To były takie czasy, że młodzi pomagali nam w pilnowaniu krów czy świń, gdy się prosiły. Gospodarka nie miała dla nich tajemnic - opowiadają. Podczas przeszukiwania zgliszcz dokonano tragicznego odkrycia. - To był nasz syn, Zbyszek. Nie udało mu się wydostać z budynku. Leżał w miejscu, gdzie trzymaliśmy szczeniaki. Możliwe, że chciał je uratować - mówią ze smutkiem.

Małżeństwo jeszcze jesienią tego samego roku kupiło inne gospodarstwo we wsi. Mieszkają w nim do dzisiaj. - Mieliśmy odtąd dwie ziemie. Dawaliśmy radę. Lubiliśmy to życie - opowiada pan Gerard. W latach 90. przekazali pałeczkę synowi. Ale para nie poszła na zasłużony odpoczynek. Pracowała dalej. - Gdyby siły nam dodać, to nadal z chęcią byśmy pracowali - twierdzą zgodnie małżonkowie. - Dziadek jeszcze 3 lata temu pędził krowy na ziemię, która znajduje się nieopodal lasu. Korzystał wtedy z okazji i zbierał grzyby. Teraz tych sił trochę brakuje, ale nadal są aktywni na miarę swoich możliwości. Dziadkowie nie mieli żadnego urlopu. Nigdzie nie wyjeżdżali. Nawet gdy dzieci czy wnukowie próbowali ich gdzieś wyciągnąć, oni stawali okoniem. Tu zapuścili mocno korzenie - tłumaczy wnuczka Ewa.

Jak przyznają jubilaci, nierzadko pada w ich kierunku pytanie, co jest receptą na długie i zgodne pożycie. - Przede wszystkim się nie złościć, a żyć w zgodzie. Jedno troszczy się i martwi o drugiego. Wiem, że możemy na sobie polegać. I dużo się śmiać. To dlatego nie mamy tylu zmarszczek - mówi z uśmiechem pani Teresa. - Przez 65 wspólnie spędzonych lat nie mieliśmy cichych dni. Zawsze odnosiliśmy się do siebie z szacunkiem - dodaje małżonek. Para doczekała się 23 wnuków i 31 prawnuków. - Cieszymy się, że dzieci żyją w zgodzie. Dbają o nas - mówią małżonkowie. - Większość z nas mieszka na Ziemi Bytowskiej, więc można powiedzieć, że rodzina jest na miejscu. W miarę możliwości odwiedzamy dziadków. Szczególnie teraz prawnuki. Wiedzą, że u prababci dostaną ptasie mleczko bądź cukierka. Dziadkowie są bardzo samodzielni i aktywni jak na swój wiek. Babcia piecze, suszy gruszki, robi przetwory. Jej spiżarnia jest zaopatrzona lepiej niż niejeden sklep. Wszyscy też bierzemy od babci jajka. Dziadkowie pamiętają, kto w rodzinie ile ma lat, kiedy obchodzi urodziny. Czerpiemy też od nich rady. Denerwują się, gdy nie mają co robić - dodaje wnuczka Ewa.

Co 5 lat dzieci, wnuki i prawnuki organizują państwu Jażdżewskim uroczystość z okazji ich rocznic ślubu. W październiku przypada 65 rocznica. - Kilka lat temu spisaliśmy ich historię, by kolejne pokolenia pamiętały o nich. To dla nas też okazja, aby się spotkać. Bywa nas na takich uroczystościach ok. 80 osób. Wszyscy jesteśmy dumni z dziadków. Są dla nas wzorem - mówi wnuczka.

Jubileusz 65-lecia ślubu Teresa i Gerard Jażdżewscy z Niedarzyna obchodzili 6.10.. Uroczystość rozpoczęła się mszą św. w kaplicy w Osiekach. Następnie małżeństwo, wraz z prawie setką zaproszonych gości, udało się do Jamna, gdzie świętowało cały dzień w towarzystwie dzieci, wnuków oraz prawnuków. Były toasty, muzyka i tańce. - Ten dzień był dla nas wyjątkowy. Towarzyszyła nam cała rodzina. Nie często zdarza się, aby wszyscy zgromadzili się w jednym miejscu. Czuliśmy się jak na prawdziwym weselu. Zaskoczyli nas także mieszkańcy naszej wsi, którzy przybyli do Osiek, by złożyć nam życzenia. Kolejną niespodzianką była brama weselna przygotowana przez druhów z Ochotniczej Straży Pożarnej w Niedarzynie. Zupełnie się tego nie spodziewaliśmy. Niesamowite, że nasze święto stało się świętem całej wsi. Bardzo dziękujemy wszystkim za dobre słowa - mówią T. i G. Jażdżewscy.

Reklama

Reklama

Ogłoszenia PREMIUM

Chcesz coś sprzedać lub kupić, oferujesz usługi, szukasz pracownika lub pracy?

Dodaj swoje drobne ogłoszenie w naszym serwisie. Zapraszamy!

Dodaj ogłoszenie
Reklama
 Reklama

25 maja 2018 roku weszło w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 roku tzw. RODO. Nowe prawo nakłada na nas obowiązek uzyskania Twojej zgody na przetwarzanie przez nas danych osobowych w plikach cookies

Oświadczam, iż zapoznałem sie z Polityką prywatności i zgadzam się na zapisywanie i przechowywanie w mojej przeglądarce internetowej tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie zaszyfrowanych w nich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania z innych stron internetowych, serwisów oraz parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych, w tym na profilowanie i w celach analitycznych przez kurierbytowski.com.pl, oraz ZAUFANYCH PARTNERÓW.

Administratorzy danych / Podmioty którym powierzenie przetwarzania powierzono

„Kurier” s.c. z siedzibą w Bytów 77-100, Zielona 5

Cele przetwarzania danych

1.marketing, w tym profilowanie i cele analityczne
2.świadczenie usług drogą elektroniczną
3.dopasowanie treści stron internetowych do preferencji i zainteresowań
4.wykrywanie botów i nadużyć w usługach
5.pomiary statystyczne i udoskonalenie usług (cele analityczne)


Podstawy prawne przetwarzania danych


1.marketing, w tym profilowanie oraz cele analityczne – zgoda
2.świadczenie usług drogą elektroniczną - niezbędność danych do świadczenia usługi
3.pozostałe cele - uzasadniony interes administratora danych


Odbiorcy danych

Podmioty przetwarzające dane na zlecenie administratora danych, w tym podmioty ZAUFANI PARTNERZY, agencje marketingowe oraz podmioty uprawnione do uzyskania danych na podstawie obowiązującego prawa.

Prawa osoby, której dane dotyczą

Prawo żądania sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania danych; prawo wycofania zgody na przetwarzanie danych osobowych. Inne prawa osoby, której dane dotyczą.

Informacje dodatkowe

Więcej o zasadach przetwarzania danych w "Polityce prywatności"