Sylwetki, Heksa mały Staszk - zdjęcie, fotografia
KurierBytowski.pl 04/04/2018 17:00

Pisze, recytuje, występuje na scenie. Wspominaliśmy o niej przy okazji konkursu bëlnégò czëtaniô w Wejherowie, gadek w Lipnicy, prób teatru Zamkowa 2 i przeglądu teatralnego w Tuchomiu. Po sukcesie w kaszubskim konkursie literackim pora na dłuższą rozmowę. Zuzanna Gliszczyńska, gimnazjalistką z Lipnicy, opowiada nam o sobie.


Kurier Bytowski”: Tak na początku Zuzia czy Zuzanna?


Zuzanna Gliszczyńska: Może być i tak, i tak. Choć częściej wszyscy mówią do mnie Zuzia. Zuzanna to takie oficjalne...


Występujesz w teatrze Zamkowa 2, dodatkowo także w lipnickiej grupie Wielka Szóstka, zwyciężyłaś eliminacje powiatowe, a w Wejherowie zdobyłaś wyróżnienie w konkursie bëlnégò czëtaniô, zajęłaś pierwsze miejsce, opowiadając gadki, a teraz po raz drugi z kolei Twoje opowiadanie jury uznało za najlepsze w konkursie Twòrzimë w rodny mòwie. Można powiedzieć, że wszędzie Cię pełno.


Nie patrzę na to wszystko jak na osiągnięcia. Robię po prostu to, co lubię i co sprawia mi przyjemność. Ale wiadomo, że jeśli się to komuś podoba, to radość jest jeszcze większa.


Zacznijmy jednak od początku. Zaczęłaś występować w wieku 3 lat.


Tak. (śmiech) Były to jakieś krótkie wierszyki, potem coś w przedszkolu. A później już w szkole...


Twoja mama jest nie tylko nauczycielką kaszubskiego, ale także zananą na Kaszubach i wielokrotnie nagradzaną gadkarką i felietonistką piszącą do „Pomeranii”. Czy to miało wpływ na Twój wybór?


W pewnym sensie tak. Od dziecka słyszałam język kaszubski. Rozmawia w nim także ze mną. Niemal od zawsze był w moim otoczeniu. Nic więc dziwnego, że jest mi bliski i zaczęłam się angażować w różne zajęcia z nim związane.


Czy stała się dla Ciebie inspiracją do pisania?


Nie tak do końca. Moja pasja wzięła się z czytania. Później w ramach szkolnych wypracowań tworzyłam krótkie opowiadania. Czasami dla siebie coś naskrobałam. I tak się zaczęło. Początkowo pisałam po polsku, a po czasie także po kaszubsku.


Trudniej?


Trochę tak. Nie piszę od razu w rodnej mowie, łatwiej mi tłumaczyć coś, co najpierw powstało po polsku. Choć ostatnio coraz częściej staram się od początku tworzyć w tym języku. Spodobało mi się, że nie muszę pisać wyłącznie po polsku. Mogę zrobić coś innego.


Wspominałaś, że tłumaczysz swoje utwory, czy korzystasz wówczas z pomocy mamy, czy wolisz sama sięgnąć do słownika?


Sięgam do niego, ale niekiedy z czystego lenistwa pytam mamę.


Odpowiada?


Niestety, rzadko daje się nabrać. (śmiech) Ale na jej pomoc i kilka krytycznych uwag zawsze mogę liczyć. Dostrzega błędy, które czasami mi umykają. Nie mówię tu wyłącznie o języku, ale także o stylu i logicznej spójności.


Dwa lata temu wysłałaś swoje opowiadanie na konkurs Twòrzimë w rodny mòwie. Zdobyłaś pierwsze miejsce, podobnie w tym roku.


To było dla mnie ogromne zaskoczenie. Pierwszy raz wzięłam w nim udział, w ogóle w jakimkolwiek tego typu. Swoją pracę przesłałam chyba bardziej z ciekawości, niż wiary w zwycięstwo. W tym roku miałam już cichą nadzieję na miejsce na podium, ale chyba zawsze się jej choć trochę ma.


Zwycięstwo zachęca do pisania?


I to bardzo. Pisanie było u mnie zawsze bardzo spontaniczne. Dzięki wyróżnieniom zrozumiałam, że mogę się tym zająć na poważnie.


Na pierwszy konkurs napisałaś opowiadanie o Heksie - nauczycielce, która okazuje się czarownicą.


To jedynie jedna z przygód dziewczyny w moim wieku o imieniu Maja.


Czyli mamy spodziewać się cyklu?


Nie myślałam w ten sposób na początku, ale tak bardzo spodobała mi się ta postać, że postanowiłam kontynuować jej przygody w kolejnych opowiadaniach.


Od początku wiedziałaś, że będziesz pisać prozę?


Tak. Próbowałam swoich sił w wierszu, ale nie spodobały mi się. Jeśli chodzi o dramat, to być może napiszę jakąś sztukę. Myślę o czymś dla naszej grupy Wielka Szóstka.


Maja to Twoja rówieśniczka. Od razu wiedziałaś, że bohaterem pisanych przez Ciebie utworów będzie równolatka?


Szukałam swojej drogi. Chciałam połączyć elementy fantastyki z rzeczywistością. Po kaszubsku powstało bardzo dużo bajek. Zauważyłam, że dla młodzieży nie ma prawie nic. Jednocześnie jest to coś mi bliskiego.


Wróćmy jednak na moment do Heksy. Czy to może któraś z nauczycielek w Twojej szkole?


Ja tego głośno nie powiedziałam. (śmiech)


Rozumiem.


Nie jest to konkretna osoba. Raczej szukałam najgorszych cech, jakie może mieć nauczyciel. Zebrałam je od osób, które znam i w ten sposób zbudowałam postać Heksy. Podobnie było z główną bohaterką.


Mają?


Tak. Gdy przeczytałam opowiadanie klasie, podchodzili i dopytywali, o kim konkretnie piszę. Czy to ktoś z nich.


A o Heksę nie pytali?


O dziwo nie.


Czyżby się domyślili, kto ma takie cechy?


Poproszę o kolejne pytanie. (śmiech)


Nie męczę. W tym roku ponownie wzięłaś udział w konkursie. Przesłałaś opowiadanie o małym Staszku. Skąd pomysł?


Z życia. Podobnie jak wcześniej z Mają. Mam młodsze rodzeństwo, które jest najlepszą inspiracją. Opisałam ich doświadczenia, a po części także swoje. Świat dziecka jest fascynujący, zupełnie inny od tego dorosłych. A Staszk uważa, że jego jest dużo fajniejszy.


To jednak zupełnie inna historia, niezwiązana z wcześniejszymi.


Zgadza się. Chciałam po prostu napisać coś nowego, co nie oznacza, że porzuciłam Maję i jej przygody. Co więcej, nie muszą to być odrębne opowiadania. Mam już pewien pomysł, ale wolę go jeszcze zachować dla siebie.


Opowiadanie o Staszku teraz uznało za najlepsze w Twojej kategorii. Nagroda była zaskoczeniem?


Nie tak dużym, jak w ubiegłym roku. Prawdziwa niespodzianka przyszła jednak po ogłoszeniu wyników.


To znaczy?


Podeszła do mnie pani Anna Różek, jedna z jurorek, a zarazem kaszubska poetka i zapytała, czy mogłaby wykorzystać moje opowiadanie na prowadzonych przez siebie lekcjach. Do tej pory nie zdawałam sobie sprawy, że to co piszę, może się komuś aż tak podobać. To było bardzo miłe.


Już wspomniałaś, że inspirację czerpiesz z życia. Co to dokładnie oznacza?


Kiedy wydarzy się coś ważnego, śmiesznego, kiedy zauważę coś, co zrobiło na mnie wrażenie, niemal od razu zastanawiam się, jak mogłabym to opisać, wykorzystać w swoich opowiadaniach.


Czy masz jakieś rady dla tych, którzy dopiero zaczynają pisać?


Najważniejsze to znaleźć inspirację, temat. A ten najłatwiej znaleźć najbliżej siebie. Najlepiej pisać o tym, co się widzi, słyszy. Tak powstały historie o Heksie i Staszku.


Podobno powstały w jedno popołudnie.


Tylko ich przelanie na papier, a dokładniej na dysk komputera, moich wcześniejszych pomysłów. Całą historię układam sobie w głowie przez kilka dni.


Poza pisaniem występujesz także na scenie. Należysz do teatru Zamkowa 2, a także do lipnickiej grupy Wielka Szóstka.


Grupa się rozrosła, więc pewnie niedługo będziemy musieli zmienić nazwę na Wielka Ósemka.


Wpierw należałam do nich, później koleżanka zaproponowała mi, bym z nią pojechała na próbę Zamkowej 2. Na początku tylko się przyglądałam. Spodobało mi się i już od roku do nich należę. Teatr stał się moją pasją, lubię występować na scenie.


Nie masz tremy?


Nie, nauczyłam już sobie z nią radzić.


Na koniec. Jakie są Twoje plany na przyszłość? Czy wiążesz je z kaszubszczyzną?


Cały czas o niej myślę i nie potrafię się jeszcze zdecydować. Oczywiście wiążę ją z pisaniem, także po kaszubsku, ale raczej nie w sensie zawodowym.


Gratulujemy sukcesów i życzymy dalszych.

Reklama

 Reklama

25 maja 2018 roku weszło w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 roku tzw. RODO. Nowe prawo nakłada na nas obowiązek uzyskania Twojej zgody na przetwarzanie przez nas danych osobowych w plikach cookies

Oświadczam, iż zapoznałem sie z Polityką prywatności i zgadzam się na zapisywanie i przechowywanie w mojej przeglądarce internetowej tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie zaszyfrowanych w nich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania z innych stron internetowych, serwisów oraz parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych, w tym na profilowanie i w celach analitycznych przez kurierbytowski.com.pl, oraz ZAUFANYCH PARTNERÓW.

Administratorzy danych / Podmioty którym powierzenie przetwarzania powierzono

„Kurier” s.c. z siedzibą w Bytów 77-100, Zielona 5

Cele przetwarzania danych

1.marketing, w tym profilowanie i cele analityczne
2.świadczenie usług drogą elektroniczną
3.dopasowanie treści stron internetowych do preferencji i zainteresowań
4.wykrywanie botów i nadużyć w usługach
5.pomiary statystyczne i udoskonalenie usług (cele analityczne)


Podstawy prawne przetwarzania danych


1.marketing, w tym profilowanie oraz cele analityczne – zgoda
2.świadczenie usług drogą elektroniczną - niezbędność danych do świadczenia usługi
3.pozostałe cele - uzasadniony interes administratora danych


Odbiorcy danych

Podmioty przetwarzające dane na zlecenie administratora danych, w tym podmioty ZAUFANI PARTNERZY, agencje marketingowe oraz podmioty uprawnione do uzyskania danych na podstawie obowiązującego prawa.

Prawa osoby, której dane dotyczą

Prawo żądania sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania danych; prawo wycofania zgody na przetwarzanie danych osobowych. Inne prawa osoby, której dane dotyczą.

Informacje dodatkowe

Więcej o zasadach przetwarzania danych w "Polityce prywatności"